Podstawowym obowiązkiem zmotoryzowanych rodziców jest zapewnienie dziecku najwyższego poziomu bezpieczeństwa. Choć istnieją oczywiście ścisłe przepisy oraz dobre praktyki odnoszące się do jazdy w foteliku, nie wszyscy opiekunowie zdają się tym przejmować. Taka postawa może zaś okazać się wyjątkowo groźna w skutkach. Doskonale wiemy, że siedziska dostępne na polskim rynku spełniają normę ECE R44-03, posiadają mocowanie ISOFIX i świetnie wypadają w testach konsumenckich. Fakty te w zasadzie niczego jednak nie gwarantują – wszystko zależy bowiem od sposobu, w jaki mama czy tata przewożą swoje pociechy.

Źle zapięte pasy

Może się wydawać, że nie da się źle zapiąć pasów. Mimo tego w przypadku dzieci podróżujących w fotelikach zdarza się to nagminnie. Dosyć powszechne jest niewłaściwe dopasowywanie wysokości uprzęży do wzrostu, a także zostawianie zbyt dużych luzów. Oprócz tego spotykamy się z niedbałym poprowadzeniem samych pasów, które czasem są mocno poskręcane. Jako coś niedopuszczalnego zakwalifikować można także przewożenie dziecka w kurtce, zwłaszcza tej zimowej. W tej znajduje się przecież masa powietrza, które w razie wypadku zadziała tylko i wyłącznie na niekorzyść maluszka.

Zbyt szybkie decydowanie się na fotelik FWF

Polskie prawo wymaga, by wszystkie dzieci aż do ukończenia piętnastego miesiąca siedziały w foteliku tyłem do kierunku jazdy. Niestety wiele osób traktuje to rozporządzenie zbyt dosłownie. Najważniejsi eksperci zalecają jednak używanie fotelików RWF (Rearward Facing) do czwartego, a nawet piątego roku życia. Próby zderzeniowe bezsprzecznie udowadniają, że taki sposób podróżowania jest dla najmłodszych członków rodziny najbezpieczniejszy. Modele montowane przodem do kierunku jazdy (Forward Facing, czyli FWF) w razie zderzenia mocno narażają cały układ kostny, podczas gdy te drugie w krytycznych sytuacjach radzą sobie zdecydowanie lepiej.

Niewłaściwy rozmiar

Jak można się domyślić zbyt mały bądź zbyt duży fotelik nie przyniesie niczego dobrego. Sugerowanie się tylko wiekiem malucha – jak czyni wielu rodziców – nie jest właściwym podejściem; bardziej liczą się wzrost oraz waga. Gdy nasza pociecha będzie się rozwijać powinniśmy stale dostosowywać do niej obecne siedzisko, a w odpowiednim momencie wymienić je na nowe. Nie wolno dopuścić do tego, by główka zbyt mocno zbliżyła się do krańcowej wysokości oparcia. Z drugiej zaś strony postawienie na fotelik przytłaczający swym ogromem, również nie okaże się strzałem w dziesiątkę.

Karmienie w trakcie jazdy

Jak powiedziała nam osoba reprezentująca Coletto, polską markę wózków i fotelików: „Na opiekunów karmiących dzieci w trakcie podróży trafia się dosyć często. Bez zagłębiania się w szczegóły można dojść do wniosku, że to nic złego. Tymczasem specjaliści apelują o zachowanie jak największej ostrożności. Ich zdaniem ryzyko zakrztuszenia się lub zadławienia jest naprawdę duże. Całej sprawy nie ułatwia dodatkowo fakt, że w takich przypadkach ewentualna interwencja dorosłego może być znacznie utrudniona”.

Niebezpieczne przedmioty wokół

Dzieci lubią otaczać się mnóstwem przedmiotów, również w samochodzie. Gdy jednak dochodzi do niebezpiecznego wypadku, czy tylko nagłego hamowania znajdujące się na sąsiednich fotelach butelki, książki i zabawki poważnie zagrażają życiu oraz zdrowiu pociechy. Tego typu rzeczy mogą przecież z dużą prędkością uderzyć w głowę lub inną część ciała.